Ekscytująca trasa górska przez Park Narodowy Lovćen
Dla prawdziwych miłośników kolarstwa górskiego. Pokonaj wymagające szlaki w Parku Narodowym Lovćen i zostań nagrodzony spektakularnymi widokami.
Startujemy z serca zabytkowego Kotoru — miasta wpisanego na listę UNESCO. Wąskie uliczki, koty, weneckie wieże zegarowe i zapach kawy z kafejek. O 9:00 wyruszamy Drogą Nadbrzeżną wzdłuż Zatoki Kotorskiej. Pierwsza godzina to łagodna jazda brzegiem zatoki — po lewej turkusowa woda, po prawej wapienne skały. Po 18 km docieramy do Risan, gdzie zatrzymamy się przy mozaikach z epoki rzymskiej (I w. n.e.). Krótka przerwa na kawę w portowej kafejce. Za Risanem zaczyna się najpiękniejszy fragment dnia — serpentyny nad zatoką. Opcja dla śmiałków: zjazd z góry Lovćen (650m w dół!) z panoramą, której nie zapomnisz do końca życia. Reszta grupy jedzie drogą nadbrzeżną. Ostatnie 15 km to już wjazd do Budvy — miasta wiecznej zabawy. Hotele przy plaży Mogren. Wieczorem kolacja w konobî z rybą prosto z sieci.
Dzień plaż i błękitnej wody. Wyjeżdżamy z Budvy o 9:00, ale nie śpieszymy się — najpierw obowiązkowy poranek na plaży Mogren. 20 minut pływania w przejrzystej wodzie przed trasą to nasz rytuał. Trasa prowadzi przez serce Riwiery Czarnogórskiej. Mijamy Bečići — długą piaszczystą plażę uznaną kiedyś za najpiękniejszą w Europie, potem Rafailovići i ciche Buljaricy. Droga wije się między skałami a morzem — co chwilę nowy widok. Zatrzymujemy się w Sveti Stefan — słynnej wysepce-hotelu połączonej groblą z lądem. Nie wchodzimy do środka (prywatny teren), ale widok z punktu widokowego jest ikoniczny. Obowiązkowe zdjęcie. Petrovac wita nas spokojnym portem, starą wenecką wieżą i zapachem sosn. Mniejsze miasto, mniej turystów, więcej autentyczności. Kolacja przy kei — grillowane ośmiorniczki i lokalne wino Vranac.
Najtrudniejszy dzień wyprawy — ale też najbardziej różnorodny. Z Petrovaca wyjeżdżamy wcześniej, bo czeka nas 48 km z poważniejszymi podjazdami. Przez pierwsze 20 km trasa prowadzi przez malownicze wioski oliwkowe. Czarnogóra ma jedne z najstarszych gajów oliwnych na świecie — drzewa liczące 1000-2000 lat to tu norma. Zatrzymamy się przy jednej z takich farm na degustację oliwy i lokalnego miodu. Potem krótki zjazd do wybrzeża i już widać Bar — miasto podzielone na Stary Bar (ruiny na wzgórzu) i Nowy Bar (port). Wjeżdżamy przez port handlowy — wielkie promy do Włoch i Albanii, rybackie kutry, hałas i zapach morza. Główna atrakcja: Stary Bar. Zostawiamy rowery i wchodzimy pieszo między ruiny tureckiego miasta. 2000-letnia oliwka przy bramie — gruba jak dom, wciąż owocuje. Zwiedzamy razem, potem wolny czas. Nocleg w Barze, kolacja z widokiem na port.
Ostatni etap jazdy — i zarazem jeden z najpiękniejszych. Z Baru do Ulcinju jest tylko 42 km, więc mamy czas na eksplorację. Wyjeżdżamy wzdłuż wybrzeża, mijając plażę Šušanj — ulubione miejsce barczyków. Po 10 km skręcamy w kierunku Muricia — małej wioski rybackiej ukrytej w zatoce. Tu robimy przerwę i ci, którzy chcą, mogą popływać z kajakami (opcjonalnie, bez dopłat). Dalej trasa staje się bardziej pagórkowata — wjeżdżamy na południe Czarnogóry, gdzie krajobraz zmienia charakter. Mniej turystów, więcej autentyczności, domy z kamienia, kozy na drodze. Ulcinj — miasto z historią islamską i albańskim charakterem — wita nas widokiem Starego Miasta na skale nad morzem. To najstarsze zamieszkałe miasto Czarnogóry. Wchodzimy do środka z przewodnikiem. Opowieść o korsarzach, weneckich władcach i osmańskim minarecie. Wieczorem: najlepsza ryba w całej podróży — restauracja Pizzeria Antika, taras nad morzem.
Ostatni dzień — zasłużony relaks i pożegnanie z Adriatykiem. Rano nie śpieszymy się. Śniadanie na tarasie hotelu z widokiem na morze. O 10:00 wyjeżdżamy na Adę Bojanę — wyjątkową wyspę-deltę na granicy z Albanią. Docieramy promem (4 minuty przeprawy). Ada to naturalna wyspa otoczona rzeką Bojaną i morzem — dzikie plaże bez betonu, bez hoteli, tylko restauracje z rybą i wiatr w trzcinach. Jedziemy przez wyspę (7 km asfaltu w obie strony), zatrzymujemy się na plaży nudystów (spokojnie — można zostać ubranym!). Kąpiel, relaks, obiad z krewetkami prosto z sieci. O 14:00 wsiadamy do samochodu wsparcia — rowery na pace — i wracamy do Kotoru (2,5 godziny). Po drodze opcjonalnie zatrzymanie się w Podgoricy dla tych, którzy chcą zobaczyć stolicę. Ok. 17:00 jesteśmy z powrotem w Kotorze. Pożegnalne piwo przy Bramie Morskiej, wymiana kontaktów i certyfikaty ukończenia trasy. Do zobaczenia w przyszłym roku!